Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wokół stołu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wokół stołu. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 listopada 2015

Odliczanie rozpoczęte

Tak to już dziś - pierwszy dzień Adwentu. Ocknęłam się w ostatniej chwili, by jakiś stroik  wykombinować i uroczyście rozpocząć czas oczekiwania.  To wspaniały radosny okres. Święta mijają szybciutko ale najcudowniejsze jest to czekanie i obmyślanie całej otoczki Świętowania. Nie ma co trzeba wejść na strych i powolutku dekorować dom by wczuwać się w tą radosną atmosferę. By w ostatniej chwili nie zaprzątać sobie głowy dekorowaniem tylko spokojnie bez pośpiechu rozkoszować się tym wyjątkowym czasem. Celebrować chwilę.

Tym bardziej że w tym roku mam zadanie trochę utrudnione, Marysia jeszcze wymaga dużo uwagi. Muszę wszystko dobrze rozplanować aby zdążyć na czas.

 Wczoraj specjalnie wybraliśmy się do lasu po szyszki i powstał taki mało skomplikowany stroik adwentowy. Co nieco też już porozkładałam po domu.






 
 
 
 











 
 
 
 
Miłego końca niedzieli Wszystkim życzę
Jola

czwartek, 26 marca 2015

Powtórka z rozrywki

A ja dalej do Was z tym kobaltem startuję:)))) Powiedzmy że tym razem są to różne odcienie niebieskiego.
Przy okazji pochwalę się nowym nabytkiem.  Kolor mnie zauroczył - musiałam mieć kolejną miętówkę. Patera przydaje się jak nic. Pisaneczki mogę pięknie wyeksponować:)














poniedziałek, 17 listopada 2014

Jeszcze jesiennie

 W domku i na zewnątrz jeszcze jesiennie a w myślach już grudzień i Boże Narodzenie. Ale póki co dynie dalej królują. W tym roku są wyjątkowo wytrzymałe,  drugi miesiąc leżą i  się nie psują.
 Jesień nas rozpieszcza ale te długie wieczory dłużą się i dłużą.  Moim najlepszym zakupem ostatnimi czasy jest suszarka do owoców. Polecam gorąco wszystkim podjadaczom ( takim jak ja... ha, ha:)) - można wysuszyć przeróżne owoce ( u mnie na tapecie gruszki, jabłka i banany )  i w te długie wieczory oszukiwać łakomstwo na słodycze. Chociaż szczerze nie da się tego całkiem przezwyciężyć i ciasteczka też muszą być... a takie domowe, najlepsze  to nie grzech:)))) Można się czasami skusić - przyznacie sami... każde tłumaczenie jest dobre, no nie?






 
Ramka jeszcze pusta, nie zamieszkała. Kupiłam ją we Włoszech.

 



Lampion to też zakup wakacyjny.






 
 

czwartek, 2 października 2014

Smaki lata

Wiadomo to co dobre szybko mija.  Lato rozpieszcza nas przeróżnymi smakołykami, ale wraz z końcem ciepłych dni uciekają i te najpyszniejsze dary wychodowane w magicznych letnich  promieniach.
Od czerwca do września uwielbiam zajadać się czerwoniutkimi pomidorami. Najlepsze oczywiście to te gruntowe.....  mięsiste, pachnące,  idealne - kroi się je jak masło. Później gdy sezon mija nie funduję mojej rodzinie przenawożonych, dyniowatych a'la pomidorów.
Najlepszym sposobem na zatrzymanie ze sobą jak najdłużej tych letnich smaków jest oczywiście ich "przerobienie". Jestem taką słoikową duszą . Zamykam wszystko co się da. 
Jednym z moich sposobów na pomidory i nie tylko   - jest ich wysuszenie.

Najlepszą odmianą pomidorów do suszenia jest Lima ( podłużny kształt z grubą skórką). Chodzi o to żeby nie było dużo wodnistego miąższu w środku. Muszą być czerwone i dojrzałe.
Pomidory należy umyć, przekroić na pół wzdłuż i wydrążyć cały miąższ  ze środka.  Tylko niech Wam nie przyjdzie do głowy wyrzucać te pozostałości - wystarczy zagotować, zblendować i już mamy pyszny gęsty sok/przecier do dalszego wykorzystania.

Gdy to zrobimy to mamy  już z górki. Wystarczy połówki pomidorów poukładać gęsto na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Posypać solą i do piekarnika.
Suszymy  w temperaturze 80 stopni z  włączonym termoobigiem.  Drzwiczki piekarnika lekko uchylamy, żeby wydostał się nadmiar pary. Czas suszenia to ok 4-5 godzin w zależności od wielkości pomidorów. Należy sprawdzać aby nie zsuszyły się na wiór. Wyjmujemy gdy są już suche, brzegi im się marszczą i zwijają do środka a spód jest w miarę sztywny.
Wszystkie wkładamy do miski, posypujemy ulubionymi ziołami ( ja daję suszone:  tymianek. oregano, bazylię i rozmaryn ) i skrapiamy łyżką octu winnego ( proporcja na ok 4 kilogramy świeżych pomidorów).
Następnie wszystkie pomidorki upychamy do słoiczków, zostawiamy trochę miejsca bo napęcznieją gdy wlejemy olej.
 Zalewamy gorącym olejem roślinnym - i tu jest najtrudniejszy moment - dobrze oszacować temperaturę podgrzania oleju -  powinien być gorący ale nie za bardzo, bo wtedy pomidory się usmażą. Gdy będzie za zimny nie zawekują się dobrze.   Zalewam wtedy gdy widzę delikatne bąbelki i olej zaczyna pachnieć.
Słoiczki zamykamy szczelnie i odwracamy do góry dnem, aż do wystygnięcia.
Mi z 4 kilogramów świeżych pomidorów wychodzą ok. 4 małe słoiczki gotowych smakołyków.
Możemy je wykorzystać na przeróżne sposoby: do jajecznicy, roladek drobiowych , prosto ze słoiczka na kanapkę itd...
Pamiętajcie jeszcze o jednym, gdy już opróżnicie zawartość słoiczka nie wylewajcie pozostałego aromatycznego oleju - można go również powtórnie wykorzystać przy gotowaniu.






sobota, 27 września 2014

"Z turystyczną wizytą"

Mam dla Was jeszcze  jedno włoskie wspomnienie, ale tym razem w trochę innej tematyce.
Nawet nie wiecie jaki banan miałam na twarzy , gdy przypadkiem odkryłam  niecałe 300 metrów od naszego "apartamentu" ten  sklepik.  Zdziwienie tym większe że oprócz sklepu spożywczego innego w tej miejscowości nie zauważyłam... Asortyment bardzo mi bliski -  ba idealny!!  Do wyboru do koloru,  dla wielbicieli stylu prowansalskiego  , rustykalnego, shabby chic  po skandynawski.

Śmiałam się sama do siebie , chociaż Pan który tam sprzedawał pewnie też miał niezły ubaw... z tak namolnej turystki oczywiście!!!
Codziennie przed wyruszeniem w "trasę" musiałam chociaż na chwileczkę tam wpaść i nacieszyć oczy... dostawałam małpiego rozumu... czym większy wybór tym trudniej się zdecydować... wprawdzie tradycyjnych pamiątek  nie lubię i nigdy nie zworzę z podróży "durnostojek" - to wiedziałam że  stąd muszę coś mieć!!!!    Wiadomo ograniczał mnie budżet i gabaryty... ale coś tam udało mi się zakupić ( na pewno pokaże Wam jak te włoskie łupy zadomowiły się w naszym M )


Sami popatrzcie ile   różności:







Coś dla miłośników latarni... oj było ich tam mnóstwo...


 








Ta patera  cudownaaaaaaaa...


Pomysł na ciekawą dekorację Bożonarodzeniową  - tylko czerwone ozdóbki pozawieszać..

 
Długo zastanawiałam się nad tą latarnią... ostatecznie ze względu na jej wielkość i względy praktyczne wybrałam  tacę na której stoi








 
  Ciekawi mnie czy zabralibyście coś ze sobą???  Ja większość z tych cudowności, musiałam robić kilka podejść żeby coś wybrać i z rozsądkiem podejść do sprawy...
 
Życzę Wam dobrej nocy i udanej niedzieli