Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty w domu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty w domu. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 września 2014

Misz, masz.....

Witajcie!!
Bez zbędnych słów, długo mnie nie było... więc nie przedłużam, mam dla Was  kilka zdjęć ... ha, ha przygotujcie się na sporą dawkę zaległych wspomnień, nazbierało się tego trochę...


Na początek nasze spacery i wycieczki po najbliższej okolicy...

                                          chyba po raz pierwszy przemycam tutaj swoją "połóweczkę"  





 
 
 
 
 
 
Była i wizyta w Zoo:
 
 
 
Przez ten czas przeczytałam kilka książek, i szczególnie zapadł mi w pamięć cytat z jednej z nich,
bardzo autentyczne słowa: 
                                        " Bez smutku nie znalibyśmy smaku radości".
                                             Potwierdzam z autopsji... coś w tym jest...
                           

 
 
W innych zgłębiałam tajniki fotografii
 

                                       Kwiatów oczywiście też nie mogło zabraknąć:

 
 
 
Przedstawiam Wam jeszcze Rudka - nowy mieszkaniec naszego podwórka:
 
 
 
 
Teraz  coś z zupełnie innej beczki, porobiłam trochę zdjęć, więc tym też podzielę się z Wami.
Tradycyjnie co roku zagląda do naszej miejscowości nie mała atrakcja :
FESTIWAL " ŚLADAMI SINGERA":
Projekt ten  to interesująca podróż edukacyjno-artystyczna odwołująca się do historii miast i miasteczek Lubelszczyzny. Miejsca te były ulubionymi miejscami akcji opowiadań laureata literackiej Nagrody Nobla - Izaaka Baszewisa Singera.
A tak wyglądało to u nas, moja fotorelacja:
 


 
 









 
 
 




Miniony czas to również gorący okres przetwórstwa wszelakiego - w moim wydaniu oczywiście. Przerobiłam "hektolitry" pomidorów, niezliczone kilogramy malin, truskawek, porzeczek, śliwek, papryki.....
Jeszcze tylko buraczki i sezon przetwórczy zakończony... nareszcie!! bo spiżarnia pęka w szwach, nie wcisnę  tam ani słoiczka... Mam już wszystko od soków, dżemów, przecierów, sosów na  nalewkach kończąc....
To by było tyle na dzisiaj...
Mam jeszcze coś  z wakacji do pokazania, ale o tym w następnym poście...
Obiecuję że będą się częściej pojawiały...
 

czwartek, 29 maja 2014

Komunijnie part 1

 
Witajcie!!
Już ochłonęłam więc mogę coś napisać... Kilka dni temu Moja Juleczka przystąpiła do Pierwszej Komunii Świętej. Wielkie przeżycie.... Dużo emocji... Myślałam że będzie łatwo, ale ostatecznie popłynęłam...Cała uroczystość była przepiękna, kameralna, trochę inna niż zwykle.. bo i dzieci są NIEZWYKŁE... Była to pierwsza taka Komunia na naszym terenie, brały w niej udział tylko dzieci niepełnosprawne. Całą organizacją zajął się Ośrodek do którego uczęszcza Julcia i spisali się na medal... bardzo im za to dziękuję!!!  Z ust zgromadzonych gości usłyszałam że była to najpiękniejsza Pierwsza Komunia na jakiej byli... Potwierdzam bez dwóch zdań!!! Wszystko odbywało się powoli bez pośpiechu, cała Msza Św. została umiejętnie dostosowana do możliwości naszych dzieci, żeby chociaż w malutkiej części mogli w niej uczestniczyć.


Zaproszenia na uroczystość  zamówiłam u znajomej która robi przepiękne małe cudeńka!!!
Wybrałam sobie eleganckie  w delikatnej, pastelowej kolorystyce.

 




Ze względu na wygodę Julci przyjęcie zorganizowaliśmy w domu. Uf!! było to dla mnie wielkie wyzwanie... Tylu gości na raz, jeszcze nasz salon nie widział...  Na początku planowaliśmy rozstawić stoły na zewnątrz ale ostatecznie ze względu na upał który akurat zagościł na dobre - zrezygnowaliśmy.
Jakoś daliśmy radę w domu  i chyba wszystko się udało... 
Koncepcja na kwiaty na stół zmieniała się co chwilę. Chciałam żeby bukiety były proste najlepiej białe,   z naszego ogródka - i tak  najpierw chciałam delikatne  konwalie - niestety przekwitły, później myślałam o bzie  ale też przez deszcze zrobił się szybko brzydki.  Nie pozostało mi nic innego jak  liczyć na piwonie. Niestety moje delikatnie różowe nie rozkwitły, więc poratowała nas babcia i przywiozła mi  już trochę bardziej kolorowe.  Oprócz tego Julcia dostała jeszcze dwa bukieciki więc było co stawiać.

Konwalie przetestowałam  i prezentowały się pięknie... szkoda że nie dotrwały...




Jeden bukiecik Julcia dostała dzień wcześniej i zdążyłam go obfocić, drugi z różowych różyczek dopiero w Kościele i później nie miałam głowy do zdjęć...


 
 
Dla gości przygotowałam małe prezenciki.
Migdały w lukrze zapakowałam do tiulowych sakiewek:
 

 
 
 
Miałam dużo pomysłów na nakrycie stołu, ale ostatecznie wyszło jak wyszło, miałam tyle pracy i logistycznych dylematów że i tak cieszę z efektu końcowego...
Ciasta przygotowały  moje dobre "duszyczki", a reszta  w moich rękach...
 
 


 



wtorek, 22 kwietnia 2014

Wielkanoc z żółtym akcentem

Wprawdzie jesteśmy już po, ale dopiero teraz mam trochę czasu żeby Wam wszystko pokazać:) Wiecie sezon jajeczny skończony więc wracam do żywych... i trochę bardziej aktywnych w blogowaniu...W  tym roku wprowadziłam na Wielkanoc  odrobinę koloru. Małe akcenty, ale są.   Sama jestem zaskoczona... wybór padł na kolor żółty i odrobinę rozbielonego turkusu - z tym to zaprzyjaźniłam się już jakiś czas temu  i mam w planie powiększanie turkusowo - błękitnych barw.    Wszystko zrobiłam w ostatniej chwili... bo Wiecie szewc bez butów chodzi... pisankę do swojego koszyczka malowałam w Wielki Piątek... w sumie ostały mi się tylko trzy i  kilka niedobitków, które w czasie malowania uszkodziłam.
  Miałam w planie jeszcze inne dekoracje, ale oczywiście czasu zabrakło i pomysły wykorzystam w przyszłym roku.




 
 

 


 
 





Moja nowa zdobycz...  zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia... kupiłam bez namysłu.  Konik idealnie pasuje do roślinki którą posadziłam jesienią. Gdy się rozrośnie, stworzy pokaźniejszą formę - kolorystycznie - będą parą idealną...






Do usłyszenia:))
Wkrótce zaległa relacja z Kiermaszu Wielkanocnego....